Naszywki z Camden Town i drugie życie jeansowej kamizelki...

Naszywki z Camden Town i drugie życie jeansowej kamizelki...



Podczas niedawnych porządków w swej garderobie dokonałam gorszącego odkrycia... Przeraził mnie mój własny konsumpcjonizm! W szafach bowiem leżało wiele ciuchów, których nie dość, że nie nosiłam to nawet nie miały jeszcze odciętych metek... Nie pamiętałam nawet, że mam aż kilka egzemplarzy czarnych, niemal identycznych sukienek i tunik...

Posegregowałam ciuchy na cztery grupy: 1. do oddania do Caritasu dla potrzebujących; 2. na warsztatowe ścierki dla męża; 3. do noszenia; 4. na krawieckie przeróbki.

Podczas porządków znalazła się moja ulubiona denimowa kamizelka, którą przed laty kupiłam sobie w Słowenii, ale założyłam ją zaledwie kilka razy, bo na plecach w czasie prania powstały trudne do usunięcia przebarwienia... a potem i nieestetyczne przetarcia będące efektem desperackich prób usunięcia tych plam.

Tak kamizelka wyglądała przed metamorfozą - istny obraz nędzy i rozpaczy:

 

Zamiast wyrzucać ciuch i fundować środowisku kolejnego trudnego w  utylizacji śmiecia - postanowiłam nieszczęsnemu ciuchowi nadać nowy wizerunek za pomocą naszywek zakupionych na londyńskim Camden Town:



Warto wspomnieć o tym, iż na Camden Town można znaleźć stoiska z naszywkami, które są tworzone z materiałów z pozyskanych z recyklingu. Niektórzy sprzedawcy na zapleczu mają też swoje maszyny do szycia i na życzenie klientów od razu naszywają owe naszywki, ba! nawet dokonują ekspresowych napraw odzieży. 

Śpiąca Matrioszka jako broszka...

Śpiąca Matrioszka jako broszka...


Matrioszka jako broszka i to uszyta ze ścinków krawieckich? Tak, jak najbardziej! :) Już po raz setny przekonałam się, że warto w swojej mini-pracowni trzymać karton na wszelkiej maści filcowe ścinki, satynowe tasiemki czy koronkowe pozostałości, bo z takich krawieckich "odpadków" da się wykreować wiele drobiazgów :)



Haftowany portret Fridy Kahlo na płaszczu...

Haftowany portret Fridy Kahlo na płaszczu...


Płaszcz w biskupim kolorze kupiłam sobie przed wieloma laty w second handzie z zamiarem przerobienia go na poduchy na taras. Jednak krótko po zakupie zmieniła się moja kolorystyczna koncepcja aranżacji tarasu, więc płaszcz przez długi czas smutno wisiał w szafie. 



Aż w końcu postanowiłam ciuchowi dać drugie życie i tak oto na płaszczu pojawił się haftowany portret Fridy Kahlo otoczonej kolorowymi kołami. Tak nawiasem mówiąc - te barwne koła nawiązują do Torunia, mojego rodzinnego miasta :) Kto studiuje w Toruniu, bądź dobrze zna Toruń - ten może skojarzyć, że barwne koła zdobiące budynek auli UMK były właśnie moją inspiracją :)
Fridziasta naszywka...

Fridziasta naszywka...


Naszywka z wizerunkiem Fridy Kahlo wykonana została na bazie filcu technicznego pozyskanego z recyklingu - odkupiłam ów filc jako odpad od jednej z firm tapicerskich. Filc był w doskonałym stanie i z powodzeniem może służyć jako podkład do tworzenia moich fridziastych naszywek :)
Viva la vida, czyli każdy ścinek jeansu się przyda...

Viva la vida, czyli każdy ścinek jeansu się przyda...


W swoim kufrze przechowuję dużo ścinków dżinsowych, stanowią świetną bazę do tworzenia ręcznie haftowanych naszywek. Myślę, że jeśli ktoś posiada do wyrzucenia jakieś spodnie z grubego materiału tj. jeans, sztruks, len - zamiast je wyrzucać to mógłby odzież przeprać i po przepraniu pociąć na kawałki i przeznaczyć do ponownego użytku. Tak kiedyś zrobiła moja koleżanka, długie spodnie przerobiła na krótkie, zaś obcięte nogawki przesłała mnie, wiedząc, że ponownie je wykorzystam :)

Dzisiejsza naszywka z napisem Viva la Vida powędruje na mój turystyczny plecak. Myślę, że później do kompletu i portret Fridy wyhaftuję :)
Naszywka "Oko strażnika"...

Naszywka "Oko strażnika"...


Haftowane oko to naszywka, którą umieszczę na swoim plecaku, oko będzie strzegło jego zawartości ;) Oko haftowałam na cienkiej bawełnie i niestety ten rodzaj bawełny nie był zbyt dobrą bazą do tworzenia naszywki, musiałam materiał nieco usztywnić farbą do barwienia tkanin. Filc i jeans zdecydowanie są moimi faworytami w tworzeniu naszywkowych baz.
Naszyjnik z jeleniem...

Naszyjnik z jeleniem...


Na dzisiejszym zdjęciu widać naszyjnik w barwie butelkowej zieleni z motywem jelenia, w rzeczywistości wyhaftowałam dwa bliźniaczo do siebie podobne, lecz drugi egzemplarz zdążyłam już komuś podarować w upominku, więc nie "załapał" się już do dzisiejszej fotografii. 
Tym razem stworzyłam naszyjniki niezgodnie z filozofią Less Waste, bo z zakupionych zupełnie nowych materiałów w Empiku, cóż... skusiła mnie promocyjna cena. Łańcuszek i ażurowe listki również zostały kupione jako nowe, lecz już nie w Empiku a w sklepie z akcesoriami do tworzenia biżuterii - Passion Room, bodajże...
Copyright © LOU NEEDLE | art &craft , Blogger